ON buduje dom
canada goose pas cher canada goose solde canada goose pas cher
canada goose pas cher canada goose solde canada goose pas cher

Dom czy mieszkanie, miasto czy wieś?

wtorek 22.07.2014 Blog, Osobiste AUTOR: ON
Brak komentarzy Odwiedzin: 106

Wybór……. To wcale nie łatwa sprawa. Pomijając już osobiste wymagania i oczekiwania dotyczące odpowiedniej lokalizacji do zamieszkania, każdy nabywca, a w przypadku nieruchomości można by śmiało rzec inwestor, musi przed zakupem dokładnie wiedzieć czego chce. No właśnie, czy ja tak naprawdę wiem czego chcę?! Ważną kwestią przy wyborze oprócz indywidualnych życzeń są niestety również i pieniądze…

 

Człowiek bogaty ma duży wybór i może pozwolić sobie na wybredność, przez co decyzja związana z nabyciem działki budowlanej, gotowego już domu, czy apartamentu w penthouse’ie może trwać miesiącami. Patrząc na to z lekko zakrzywionej perspektywy, podobnie ma się sprawa z tymi, którzy z kolei są w zupełnie odwrotnym położeniu i gotówki nie posiadają wcale, ponieważ mając w planach zaciągnięcie kredytu hipotecznego mogą wydać pozyskane środki zarówno na dom, jak i na mieszkanie. Właśnie w takiej sytuacji znalazłem się i ja…wybor

Tak, jak wspominałem już we wcześniejszych wpisach, aby nie zwariować i przede wszystkim zacząć się w końcu realizować, muszę zmienić miejsce pobytu. Ponieważ nie jestem synem szefa mafii, ani nawet multimilionerem, który dorobił się kokosów już w liceum, nie mogę pozwolić sobie na opuszczenie naszego kochanego kraju i osiedlić się gdzieś bliżej równika. Och………., jak cudownie byłoby uciec od codzienności i przenieść się wraz z tymi, dla których moje serce pompuje krew na stałe na jakąś ciepłą wysepkę gdzieś na Pacyfiku lub Oceanie Indyjskim, czy chociażby do chyba najodleglejszej oazy stąd, czyli do Nowej Zelandii, gdzie do końca moich dni mógłbym wieść spokojne, wspaniałe życie pisząc dajmy na to powieści kryminalne i romanse. Niestety, jak dotąd fortuna od gier losowych i zakładów nie chce się do mnie uśmiechnąć, przez co na razie jestem zmuszony przestać marzyć. W zamian za to muszę zrobić pierwszy krok do samodzielności i znaleźć takie idealne miejsce gdzieś bliżej. I choć klimat nie ten oraz warunki twórcze zupełnie inne, to nie mając innego wyjścia, właśnie tu w okolicy Szczecina, uwiję sobie może nawet i ciasne, ale za to własne gniazdko :)

 

dom

 

Będąc osobą niepełnosprawną ruchowo najprościej i przede wszystkim najwygodniej byłoby po prostu wybudować sobie specjalnie zaprojektowany pod siebie dom z myślą o delikwencie poruszającym się na wózku inwalidzkim. Większość z nieruchomości na rynku, na dobrą sprawę wszystkie, nie spełniają tych wymagań, ponieważ zazwyczaj mają zbyt wąskie drzwi, za ciasne szlaki komunikacyjne, schody, progi, czy choćby łazienki, w których osoba na wózku nie ma szans się wykąpać. W związku z tym dom postawiony od zera byłby strzałem w dziesiątkę. Jednakże po kilkunastodniowej ekscytacji ponad dwustumetrowym domem z ogrodem musiałem przyhamować i codziennie poszerzający się katalog zakładek w ulubionych z projektami parterowych dzieł architektury przeniosłem na razie do folderu „na później”. Głównym powodem odejścia od tego wydawałoby się idealnego rozwiązania były pieniądze…

 

Postawienie takiego domu wraz z materiałem nie powinno wynieść więcej niż pół miliona złotych. Można to zrobić nawet i taniej. Lecz nie zapominajmy, że taką nieruchomość trzeba jeszcze wykończyć i umeblować, na co można wydać drugie tyle. Gdyby tego było mało, to musimy pamiętać o jednej z najważniejszych kwestii, a mianowicie o wyborze odpowiedniej działki, na której postawimy nasz wymarzony domek. I tutaj nasz portfel dostaje kolejny cios, ponieważ koszt gruntu może przekroczyć nasze najśmielsze oczekiwania, gdyż ceny wahają się od kilku, kilkunastu złotych za m2 do nawet kilkuset. Jeżeli chodzi o działki budowlane to reguła w zasadzie jest prosta, ponieważ im dalej od cywilizacji, tym ziemia jest zazwyczaj tańsza. Jednak, aby wybudować wymarzony dom, w którym nikomu nie będzie ciasno, a do tego ogród pozwoli czerpać energię z zieleni w nim posadzonej, to działka nie powinna mieć mniej niż 1000 m2. Grunty oferowane w przetargach przez miasto Szczecin oraz przez deweloperów i osoby prywatne w okolicach, które by mnie zadowalały nie schodzą poniżej 140 złotych za metr kwadratowy. Przy założeniu, że działka miałaby oscylować w granicach tysiąca metrów to nietrudno policzyć, iż nabycie takiej ziemi kosztowałoby 150-250 tysięcy złotych. Łącznie na budowę domu musiałbym lekko wydać 700 000 złotych, a na to jak na razie mnie nie stać.

 

kawalerka

 

Zdecydowanie tańszym sposobem uwolnienia się od rodziców byłby zakup niewielkiego mieszkania. Tutaj jednak pojawiłby się ten problem, o którym wspomniałem przed chwilą, czyli mówiąc w skrócie nieprzystosowanie takiego lokalu mieszkalnego do potrzeb mieszkańca na wózku. W związku z tym, należałoby najlepiej znaleźć takie mieszkanie na rynku pierwotnym, na takim osiedlu i w takim budynku, który po prostu nie został jeszcze postawiony. Wówczas po negocjacjach z deweloperem można by wprowadzić zmiany do projektu i dostosować nasze cztery kąty w najodpowiedniejszym do tego czasie i jednocześnie po najniższym koszcie. Jednakże osobiście nie jestem fanem bloków i osiedli z masą nieznajomych sąsiadów dookoła. Bardzo cenię sobie spokój i ciszę, a w momentach, gdy mam ochotę na hałas, nie chcę z kolei przeszkadzać innym. Poza tym bardzo rzadko wychodzę z domu, przez co bywa i tak, że w zimowe miesiące nie wyściubię nosa na zewnątrz nawet przez kilka tygodni. Oprócz tego doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że mój stan zdrowia w przyszłości raczej już się nie poprawi, a jeżeli ulegnie jakiejś zmianie to w tę drugą, gorszą stronę sprawiając, że będę słabszy. Dlatego też chcąc cieszyć się życiem nie mogę przenieść się do klatki, żeby nie powiedzieć celi, i spędzać mój czas szczelnie zamknięty w czterech ścianach. A balkon? No fakt, można wietrzyć się na balkonie, ale w otoczeniu betonu i cementu pomimo szczerych chęci raczej trudno odnaleźć przyjemność z takiego „spaceru”. W przypadku bloku, jedynym dopuszczalnym dla mnie rozwiązaniem byłby zakup mieszkania usytuowanego na parterze budynku z wydzieloną częścią na ogródek, w którym mógłbym bez wysiłku znaleźć się praktycznie w każdej chwili, gdy tylko najdzie mnie ku temu ochota. Jednakże, kiedy zamknę oczy i wyobrażę sobie, że wychodzę na taki gładki, zielony dywan z trawy pod moim mieszkaniem, żeby dajmy na to zjeść sobie w upalny dzień śniadanie na dworze, to od razu widzę przytłaczające mnie zewsząd bloki oraz setki okien dookoła. Taki brak prywatności naprawdę mnie przeraża…

mapa2

Po trzech miesiącach bezproduktywnego rozmarzania o przeprowadzce, w końcu musiałem wziąć się do roboty, zgłębić rynek nieruchomości i poszukać czegoś, co spełni moje oczekiwania. Sam budynek, bryła, kolor dachu, rozmieszczenie pokojów, czy choćby metraż to jedno, ale w tej fazie planowania ważniejsze jest znalezienie odpowiedniego miejsca, regionu, miasta, dzielnicy, w której chciałoby się zamieszkać. Ja zdecydowałem się na Szczecin i jego najbliższą okolicę, lecz wybór najlepszej dla mnie lokalizacji to wcale nie bułka z masłem. Pod względem liczby ludności Szczecin nie powala. Niewiele ponad 400 tysięcy mieszkańców plasuje stolicę Pomorza Zachodniego na siódmej pozycji w kraju. Zupełnie inaczej to wygląda, jeżeli chodzi o powierzchnię, ponieważ w takiej klasyfikacji Szczecin zajmuje miejsce trzecie. Przez to, wybór naprawdę jest spory i trudno zdecydować się na konkretną dzielnicę do osiedlenia. Szczecin wzdłuż przedziela rozlewająca się wieloma odnogami Odra rozgraniczając miasto na prawo i lewobrzeżną część. Do niedawna główną sypialnią Szczecinian było Prawobrzeże, na którym przed laty powstały ogromne osiedla wielkich bloków z płyty. Teraz nasze standardy i upodobania znacznie się zmieniły. Niewiele osób chce nabywać nieruchomości w takich dzielnicach i tłoczyć się w obszernych blokowiskach. Obecnie deweloperzy zrezygnowali z budowy wielkich, wysoki molochów liczących kilkanaście pięter oraz tyle samo klatek, a zaczęli stawiać mniejsze i zdecydowanie bardziej komfortowe budynki. W Szczecinie jak grzyby po deszczu pojawiają się eleganckie i niekoniecznie pasujące do otoczenia apartamentowce oraz liczne osiedla domków jednorodzinnych i bliźniaków. Te pierwsze wyrastają raczej w pobliżu centrum, natomiast te drugie głównie na dzikiej i niezaludnionej północy miasta…

 

Prawobrzeże nie ma przede mną żadnych tajemnic, ponieważ mieszkam tu już od kilkunastu lat i zarówno Dąbie, jaki i Słoneczne, Bukowe czy Zdroje znam jak własną kieszeń. Inaczej ma się moja wiedza, jeżeli chodzi o drugą część miasta, w której pojawiam się sporadycznie, dlatego aby odrobić zadanie domowe i poznać ten najżwawiej rozwijający się obszar pod względem urbanistycznym, poprosiłem o pomoc moją Mamę, która pewnego niedzielnego popołudnia zorganizowała mi wycieczkę krajoznawczą po Szczecinie i po powiecie polickim. Do wtedy takie dzielnice jak Niebuszewo, Arkońskie-Niemierzyn, Pogodno, Zachód, Krzekowo, Bezrzecze, Północ, Bukowo, czy Warszewo i Osów były dla mnie prawie całkowicie egzotyczne. Podobnie jak miejscowości wokół Szczecina upchane w północno-zachodnim zakątku oddzielonym od góry i wschodu jeziorem Dąbie oraz Zalewem Szczecińskim, a od lewej granicą z Niemcami. Interesował mnie Mierzyn, Wołczkowo, Pilchowo, Bartoszewo, oraz Trzeszczyn, Tanowo i Przęsocin, a także stolica tamtejszego powiatu połączona ze Szczecinem chociażby komunikacją miejską – Police. Pomimo trzydziestu kilku stopni Celsjusza na dworze, ratując się klimatyzacją w samochodzie, wyposażeni w mapę wydrukowaną z Google, ruszyliśmy w trasę z zamiarem odnalezienia oazy, w której mógłbym się osiedlić… Na początku startując ze Śródmieścia kierowaliśmy się na północ w kierunku Warszewa i Osowa, gdzie obecnie buduje się najwięcej. Po drodze odbiliśmy na osiedle bliźniaków i domków czterorodzinnych stojących przy bajecznych ulicach – Niebiańskiej, Obłoków i Chmurnej. Cały rząd identycznych domków oraz wszechobecny pol-bruk czyli szaro-czerwona kostka nie bardzo mnie przekonały, więc po szybkim rzucie okiem na okolicę zawróciliśmy i pojechaliśmy dalej. Kontynuując podróż wzdłuż linii autobusowej 51 dotarliśmy do jednej z najdłuższych ulic w Szczecinie, Miodowej, z której po chwili skręciliśmy w Spadziową. Na niej z kolei zainteresowały mnie wolne grunty pomiędzy wybudowanymi już domami szczecińskich osobistości. Działki jednak poza zaletą w postaci położenia oraz sąsiedztwa, miały konkretną wadę, a mianowicie swoją wielkość, która w każdym przypadku nie przekraczała na moje oko 600 m2. Następnie zjechaliśmy z wyżyny w okolice jeziora Głębokiego i pojechaliśmy dalej na północ w kierunku Polic…

 

Położone przy głównej trasie Pilchowo odpadło w przedbiegach, dlatego nie zatrzymując się nawet na sekundę, posuwaliśmy się powoli dalej aż skręciliśmy w lewo wjeżdżając do Bartoszewa. Hmmm………. Moja wybredność kazała mi od razu wyrazić swoją dezaprobatę dotyczącą nawierzchni pod kołami samochodu, która naprawdę była tragicznie dziurawe i nawet żwirek, którym ją pokryto niewiele dawał. Kolejnym minusem, który szybko zniechęcił mnie do tej malutkiej miejscowości był jej turystyczny charakter z uwagi na pobliskie jezioro, przez co trudno byłoby mi znaleźć tu spokój. Mimo wszystko skoro już tu dojechaliśmy zatrzymaliśmy się przy barze oferującym lody z pieca i tak na wszelki wypadek zrobiliśmy w ramach dokumentacji zdjęcie banera dotyczącego dostępnych w Bartoszewie działek budowlanych… Czym prędzej się stamtąd oddaliliśmy i po kilku kilometrach dotarliśmy do Tanowa. Choć Tanowo prawnie jest wsią, to po krótkim objeździe od razu nie trudno było stwierdzić, iż miejscowość jest kilkakrotnie większa od odwiedzonego chwilę wcześniej Bartoszewa. Jednak nadal to nie było to, czego szukam… Stamtąd, przez Trzeszczyn, dojechaliśmy do Polic, gdzie rzuciłem okiem na działkę, która niedługo idzie pod młotek. Jej minusem była nie tylko wielkość (zaledwie 520 m2), ale tym razem także i drzewa. Ponieważ grunt znajduje się na granicy lasu z osiedlem, aby wybudować na nim dom, należałoby najpierw wykarczować cały teren, co wiązałoby się z niemałymi kosztami. Poza tym gdybym pozbył się już wszystkich drzew kolidujących ze stawianym budynkiem, to i tak czułbym się jak leśniczy mieszkający w samym sercu puszczy. Nie dość, że las sąsiadujący dookoła z działką stworzyłby na moim gruncie wieczny półmrok, to jeszcze spadające liście i igły regularnie zmuszałyby do stałego grabienia ogrodu przez cały rok na okrągło. Odpada.

 

Na pewno chcę zamieszkać w jakiejś spokojnej i cichej okolicy, ale chyba przez to, że do swobodnego funkcjonowania potrzebuję również i łatwego dostępu do cywilizacji, nie mogę ulokować się poza miastem. Do takich samych wniosków doszedłem po zapoznaniu się z ofertą wokół Polic. Wszystko na północ stąd jest zdecydowanie nie dla mnie. Myślałem, że może znajdę coś na południu przy szosie biegnącej do Szczecina lecz również osiedla bliźniaków i domków jednorodzinnych usytuowane w szczerym polu, z dala od przystanku autobusowego czy sklepu, nie przypadły mi do gustu… Po dotarciu do Szczecina zwiedziłem Park Ostrowska, który jest obecnie jedną z najgłośniejszych inwestycji tego typu w mieście. Umiejscowione na wzgórzu czarno-białe apartamentowce na pierwszy rzut oka sprawiają nawet i pozytywne wrażenie. Jednakże to zupełnie nie to, czego szukam. Stylistyka budynków może i rzeczywiście jest elegancka i świadcząca o prestiżu osiedla, ale jak dla mnie przeważająca nad bielą czerń oraz granity przedstawiły mojej bujnej wyobraźni raczej wielkie grobowce, aniżeli przytulne apartamenty górujące nad panoramą Szczecina. Może dla niezależnego, dobrze usytuowanego singla to dobra lokalizacja, ale na pewno nie dla mnie, ponieważ oczekuję zupełnie czegoś innego…

 

Taki objazd po okolicy był mi na pewno potrzebny. Pokonując kilkadziesiąt kilometrów nie wychodząc z auta, mogłem odwiedzić miejsca, w których jeszcze nigdy nie byłem, a także przede wszystkim dojrzeć do tego, że ze względu na stan zdrowia jakim dysponuję oraz pozostałe czynniki, o których nie mogę zapominać w drodze do samodzielności, nie mogę zamieszkać w chwili obecnej na wsi. Oprócz wody i powietrza do życia niezbędna jest dla mnie także cywilizacja i wszystko to, co pozwoli mi swobodnie mieszkać we własnych czterech kątach…

Dodaj komentarz

*

Realizacja: inov.pl

Copyright © ONbudujedom 2014